Opłaty adiacenckie sposobem na dodatkowe zyski gmin. Kto na tym straci?

Wiele gmin wykorzystuje prawo do tego, by zwiększyć swe zyski. Jednym ze sposobów na to są opłaty adiacenckie, których właściwie nie da się uniknąć kiedy jest się właścicielem nieruchomości.

Podatek od nieruchomości jest jednym z najbogatszych źródeł pieniędzy płynących do gminy od jej mieszkańców i najczęściej stanowi procent wartości konkretnego budynku. Chcąc nie chcąc trzeba więc płacić.

działka budowlana

Działaniem, które natomiast zdecydowanie oburza wielu właścicieli nieruchomości jest wprowadzanie opłat adiacenckich, o jakich zresztą mało kto wie. Wchodzą one w życie w momencie, gdy wartość budynku wzrośnie z jakiegoś powodu, a może do tego dojść na przykład poprzez podział nieruchomości lub scalenie i podział, a także na skutek budowy infrastruktury technicznej (np kanalizacji) finansowanej przez Skarb Państwa.

W praktyce oznacza to, że jeśli sami na własną rękę przeprowadzimy jakieś większe remonty w swoim domu, musimy płacić więcej. Trudno jednak ukryć oburzenie wielu właścicielom nieruchomości, w momencie gdy każe im się płacić za coś, czego sami nie do końca chcieli. Najłatwiej wytłumaczyć to na przykładzie właściciela, który kupuje nieruchomość bez kanalizacji.

Instaluje więc szambo lub przydomową oczyszczalnię ścieków. Za jakiś czas gmina postanawia jednak zbudować ciąg kanalizacyjny na tej samej ulicy. W związku z tym w oczach gminy wartość nieruchomości wzrasta, ponieważ jest podłączona do miejskiej kanalizacji. Wówczas możemy zapłacić podatek nawet w wysokości 50% wartości budynku.